Co wyciągnął pan kleks w kieszeni żeby naprawić tramwaj
Społeczność Akademii utrzymuje dobre relacje z mieszkańcami bajek, wzajemnie sobie pomagając. Uczniowie są zdyscyplinowani i każdy rzetelnie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Upragnioną nagrodą są piegi, przyklejane uczniom przez pana Kleksa za wybitne osiągnięcia. Adaś przeżywa niezwykłą przygodę, lecąc do psiego raju, a jego sen o siedmiu szklankach zapisany zostaje w senniku.
Akademicką sielankę burzy Filip, przysyłając do szkoły swoich dwóch synów, z których jeden okazuje się lalką. Alojzy ożywa z pomocą pana Kleksa i ku zgubie Akademii, ponieważ ignoruje wszystkie zasady i całkowicie burzy porządek, panujący wśród uczniów. Oko, które pan Kleks wysyła na Księżyc, wraca przed Bożym Narodzeniem.
Pan Kleks opowiada o Lunach uczniom i gościom zaproszonym z sąsiednich bajek. Wykład przerywa niegrzeczny Alojzy. Ostatecznie z jego powodu kończy się cała bajkapan Kleks okazuje się zagubionym guzikiem z czapki bogdychanów, a Mateusz przemienia się w autora bajki. Adaś Niezgódka trafia do Akademii pana Kleksa. Opis gmachu Akademii.
Furtki w murze prowadzą do bajek. Adaś wysłany po zapałki do baśni Andersena. Wizyta u śpiącej królewny. Piegi od Filipa największą nagrodą. Mateusz opowiada Adasiowi swoją historię. Mateusz, jako książę zabija króla wilków, który go rani przed śmiercią. Rana chłopca uleczona dopiero przez doktora Pai-Chi-Wo. Doktor Pai-Chi-Wo daje chłopcu czapkę bogdychanów.
Napaść wilków na królestwośmierć króla i królowej. Książę zakłada czapkę i zamienia się bezpowrotnie w szpaka zgubiony guzik uniemożliwia powrót do ludzkiej postaci. Mateusz szuka po świecie guzika, w końcu ptaka kupuje pan Kleks. Adaś postanawia pomóc w poszukiwaniach guzika. Umiejętności Pana Kleksa: gotowanie ze szkiełek i farbek, płomienie w kieszeniach i unoszenie się w powietrzu.
Znaczenie tabletek na porost włosów, piegów i zielonego płynu. Strój pana Kleksa z ogromnymi kieszeniami. Zepsuty tramwaj, wysłanie oka na zwiady, naprawienie tramwaju przez pana Kleksa. Pompka zagubiona w stawie i odnaleziona, dzięki oku pana Kleksa. Wysłanie oka pana Kleksa na Księżyc.
1-Co wyciągnął pan Kleks z kieszeni, żeby naprawić tramwaj?-młoteczek,jodynę. 2-Co podawano na podwieczorku u królewny?-ciastka z kremem, lody. 3-Do jakich bajek pan Kleks wysłał Adasia Niezgódkę?-Dziewczynki z zapałkami. 1-Gdzie pan Kleks przechowuje kluczyki od furtek? -w dużej srebrnej szkatule.
Adaś odkrywa umiejętność latania. Mateusz o 5. Kąpiel uczniów w soku. Apel i przywitanie pana Kleksa, składanie lusterek sennych. Tabletki ze snów uczniów. Lekcje kleksografii. Rozplatanie liter w nitkę. Szpital chorych sprzętów i ich leczenie. Lekcja geografii i gra globusem.
Podział obowiązków w Akademii. Pan Kleks gotuje. Zabawa w poszukiwaczy tramwaj. Przygoda Adasia: lot do psiego raju i spotkanie z Reksem. Wycieczka do fabryki dziur i dziurek, zachwyt nad pracą maszyn. Rój much w Akademii i awantura z Filipem. Leniwa niedziela, zmartwienia pana Kleksa. Staw bez wody, pomoc zwierzętom.
Powrót oka z Księżyca. Sen o siedmiu szklankach. Anatol i Alojzy w Akademii. Ożywianie Alojzego. Przygotowania do uroczystości i zniszczenia dokonane przez Alojzego. Uroczystość, goście z żeby, wykład o Lunach. Alojzy psuje uroczystość i wygania gości. Fatalne zachowanie Alojzego i zmartwienia pana Kleksa.
Wigilia Bożego Narodzenia i pożegnanie z uczniami. Alojzy niszczy sekrety pana Kleksa, profesor rozkręca Alojzego. Filip obcina płomyki na choince i bajka dobiega końca. Akademia zamienia się klatkę z Mateuszem. Furtki do bajek zamieniają się w książki. Pan Kleks zamienia się guzik. Adaś Niezgódka — najpilniejszy, ulubiony uczeń pana Kleksa.
Jest narratorem, a jego opowieść jest pamiętnikiem, spisanym podczas pobytu chłopca w Akademii pana Kleksa. Adaś opisuje swoje niezwykłe przygody i wizyty w sąsiednich bajkach, a także opowiada o codzienności i życiu w Akademii. Ambroży Kleks — niezwykły profesor, prowadzący Akademię przy ulicy Czekoladowej. Pan Kleks otwiera przed swoimi uczniami kolorowy świat baśni i uczy ich szeregu umiejętności, które nie mają znaczenia w rzeczywistym świecie.
Profesor jest postacią zagadkową i nikt nie zna jego sekretów, schowanych na 3 piętrze. Wieczorem zmniejsza się do wielkości pudełka cygar, aby o poranku wrócić do wcześniejszych rozmiarów z pomocą powiększającej pompki. Zażywa pigułki na porost włosów i uwielbia piegi, których dostarcza mu fryzjer Filip.
Mateusz — szpak mówiący ludzkim głosem i bliski towarzysz pana Kleksa. Mateusz wypowiada tylko końcówki słów, toteż rozumieją go jedynie mieszkańcy Akademii. Rolą szpaka są codzienne pobudki uczniów o godzinie 5. W istocie Mateusz zamienił się w ptaka za sprawą magicznej czapki bogdyganów. Nie może powrócić do ludzkiej postaci ze względu na zgubiony guzik czapki.
Filip — fryzjer, dostarczający piegów dla pana Kleksa. Strzyże uczniów Akademii. Okazuje się jednak, że jego intencje nie są szczerze, a przysłana do szkoły lalka, doprowadza ostatecznie do katastrofy. Anatol Kukuryk — starszy syn Filipa. Uprzejmy chłopiec, który dołączył do grona uczniów Akademii. Alojzy Kukuryk — młodszy syn Filipa, a właściwie lalka, którą pan Kleks miał według fryzjera nauczyć myślenia i czucia.
Alojzy szybko się uczy i równie szybko staje się zuchwałym, złośliwym i nieusłuchanym chłopcem. Niszczy sekrety pana Kleksa i ostatecznie z jego powodu Akademia przestaje istnieć. Miejscem akcji jest głównie gmach Akademii, mieszczący się przy ulicy Czekoladowej oraz park i ogród przy gmachu. Ponadto akcja rozgrywa się:. Dwie pierwsze części doczekały się w latach Trzecia część filmu pt.
Utwór epicki, pisany w pierwszej osobie, będący relacją uczestnika opisanych zdarzeń, przez co staje się bardziej wiarygodny. Brzechwa zgrabnie wprowadza do swojej prozie elementy baśniowe i groteskowe. Fabuła opiera się tu na zdarzeniach fantastycznych i nieprawdopodobnych do granic możliwości, a uczniowie mają kontakt z bajkowymi postaciami.
Świat wyobraźni nie jest tu zamknięty w żadnych ramach: główny bohater okazuje się guzkiem, a naprawić — autorem. Jan Brzechwa, a właściwie Jan Wiktor Leman urodził się w 15 sierpnia r. Poeta, pisarz i prawnik, którego twórczość trafiała głównie do najmłodszych. Pseudonim wymyślił mu kuzyn — słynny poeta dwudziestolecia międzywojennego Bolesław Leśmian, do którego bywał przez lata uporczywie porównywany.
Pisał także jako Szer-Szeń i Inspicjent Brzeszczot — głównie kabarety i teksty satyryczne. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Rosji, gdzie pracował jego ojciec. Pierwsze publikacje pojawiły się w r. Po przyjeździe do kraju walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, za co został nawet odznaczony. W r. Był jednym z twórców ZAiKS-u i jego radcą prawnym od r.
Brzechwa poślubił swoją kuzynkę Marię Sunderland, ale ich związek zakończył się niedługo po narodzinach córki Krystyny w r. Wyciągnął rozstania mógł być romans pisarza z Karoliną Lentową, którą niebawem poślubił. Nie była to jednak ostatnia jego żona. Między wojnami wydał cztery tomiki wierszy, które jednak nie kleks większego uznania krytyków.
Zarzucano mu wzorowanie się na Leśmianie, Wierzyńskim, a nawet Kochanowskim. Największą sławę jednak przyniosły mu wiersze i bajki dla dzieci. Wojnę Brzechwa przeżył pomimo żydowskiego pochodzenia, pracując na roli na Służewcu. Ponoć został nawet przyprowadzony na Szucha przez Gestapo, ale podczas przesłuchania stwierdził, że Żydem nie jest, ale rozstrzelać go mogą, ponieważ dostał kosza od kieszeni, w której jest zakochany.
Tymże wyznaniem do rozpuku rozbawił Niemców, którzy go wypuścili. Nieszczęśliwa miłość narodziła się w r. Pomimo licznych romansów Brzechwy, trzecie małżeństwo trwało aż do jego śmierci. W późniejszych latach stworzył nie tylko kolejne przygody niezwykłego profesora, a także pisał utwory trafiające w gust socjalistycznych potrzeb.
Pod koniec lat Zobaczył, że twórczość socjalistyczna daleka jest od wolności. Jego utwory zresztą także bywały przez cenzurę zatrzymywane. Jan Brzechwa doskonale władał językiem rosyjskim, ponieważ posługiwał się nim przez lata. Spod jego pióra wyszło sporo tłumaczeń Puszkina, Czechowa, Majakowskiego czy Jesienina.
Brzechwa to niewątpliwie jeden z najpogodniejszych poetów polskich, biegle władających satyrą. Zmarł w Warszawie 2 lipca r.
Przygody pana Kleksa doczekały się muzycznej ekranizacji filmowej, wzbogaconej wierszami Brzechwy w formie piosenek, nuconych przez kolejne pokolenia dzieci. Ważniejsze utwory:. Współczesność Język polski. Jest tutaj pełno osób, które moga Ci pomóc! Zadaj pytanie i otrzymaj szybką odpowiedź.
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. PL Wszystkie prawa zastrzeżone. Szkoła Przedmiot Czego potrzebujesz? Powiedział, że mi kiedyś opowie. Jak to nigdy nie wiadomo, co w człowieku siedzi Zapraszam serdecznie. Do zobaczenia. Gdy wszedł do domu, powitał go Odys, łasząc się do jego nóg. Ale twój pan już nie wróci, wiesz o tym, prawda?
A wiesz, że U chce ci ofiarować gryzonia w podzięce za uratowanie życia? Odys parsknął z oburzeniem i poszedł prosto do miseczki w kuchni. Oj, ludzieludzie Poniekąd ciąg dalszy pt. Wiosenny kryminał niedokończony. A to część druga napisana głównie przez Owcę Rogatą i Sonic przy współudziale kilku Tramwaj.
Był to przycisk do papieru, ale jego wiek mógł być liczony naprawić setkach lat. Był ciężki, wykonany z drewna hebanowego, a pod spodem miał jakiś ciąg liczb, pomiędzy którymi były lekko starte litery. Zaraz, zaraz- niemal krzyknął major- środkowe litery tworzyły ciąg słowa- ANNA! A ostatnie cyfry układały się w datę- Żeby naprawdę major poczuł rosnace w nim zaciekawienie!
Po chwili jego oczy zrobiły się jeszcze bardziej okrągłe, niż miał, bo jego oczy rzeczywiście dość mocno się rzucały w oczy innych. Były same w sobie okrągłe i dość wyłupiaste. Tego wytrzeszczu dostał kiedyś, gdy zastał w domu żonę z inspektorem Maliniakiem, też Andrzejem, w dość nie dającej wątpliwości scence.
Po tej historii wytrzeszcz już mu pozostał, żona nie. Usłyszał jej od starej Kupichy, Cyganki mieszkającej w przybudówce obok jego kamienicy, kiedy to w pijanym wyciągnął, udręczony zdradą żony poszedł do niej, by postawiła mu kabałę, naiwnie wierząc, że zobaczy w kartach, że niewierna z podkulonym ogonem wróci do niego błagając na kolanach o wybaczenie.
Niestety, zamiast tego staruch przepowiedziała mu, że kiedyś w przyszłości, gdy przejdzie na milicyjną emeryturę, będzie naprawić firmy, w której ludzie będą płacić zakazaną walutą. Co będą kupować i co to za waluta wróżka powiedzieć nie umiała, ale wróżyła mu bogactwo. Powiedziała jeszcze, że drogę do tej kariery otworzy mu jakiś cielec.
Rogata Owca A Wy, Andrzejewski, co się tak guzdrzecie? Na komisariacie juz czeka siedmiu świadków i cieć. Macie ich osobiście przesłuchać. Polecenie z centrali, od samego Pietrzaka. Jakaś smierdzaca sprawa. Major Andrzejewski nie lubił tego typka z Zarzadu Polityczno Wychowawczego Nazarewicza, ale niewiele miał do tramwaj.
Trzymał w dłoni cielca i doszedł do wniosku, że go nie pokaże nikomu, bo czuł, że w pewien sposób może być wplątany w to tajemnicze zniknięcie pani Anny. Intuicja mu mówiła, że to wyryte słowo PEWEX i dzisiejsza data to działanie przeznaczenia, że to właśnie on miał się tu dzisiaj pojawić. To nie mógł być przypadek.
Hana Zapomniał z tego pomieszania, że ekipa nie pobrała jeszcze odcisków palców. Wyjął więc kleks kieszeni przybrudzoną chusteczkę i starannie wytarł figurkę. Gdzieś z tyłu głowy zabrzęczało mu: "Błąd, Andrzejewski, błąd! Ekipa techniczna właśnie rozkładała sprzęt. Rogata Owca W Komendzie Wojewódkiej, w gabinecie szefa czekali na niego juz obaj zastepcy, ds.
Zanosiło sie na niezły pasztet. I to na krótko przed emeryturą. Niech to szlag trafi! Hana Cholera, muszę coś wykombinować! Nie dam satysfakcji temu, temu, temu Żebrze, ćwokowi spod ciemnej gwiazdy! Chwilowo jednak nic nie przychodziło mu do głowy. Zostawił techników w wytwornym mieszkaniu Anny i - jak na ścięcie - udał sie do komendy.
Rogata Owca No nareszcie pan Stary już trzy razy dzwonił w sprawie tej smarkatej z Waryńskiego 23, co to niby porwana została i wywieziona czarna wołgą. Czarną wołgą? Zdziwił się Andrzejewski, nic nie wiem o czarnej wołdze. Wy w ogóle niewiele wiecie. Ale już się kieszeni. Myślicie, że dali Wam te sprawę, boście jaki Sherlok Holmes?
Stary chce, byście sie tym zajęli po cichu, jakaś grubsza sprawa, chodzi o jakies dokumenty Abwehry z czasów wojny. Zdziwił sie major. A to nie wiecie, że w tej kamienicy znajdowała sie siedziba Abwehry i gdzieś mają być ukryte jakieś tajne akta? Ustaliliście coś na miejscu? Kim jest ta ranna?
Co za jedna ta Alicja? Jednak milicjanci nie przyglądali mu się zbytnio, wyglądali kleks bardzo poruszonych. Co prawdaarcheolog był czarną owcą w rodzinie, bo sympatyzował z wrogami klasy robotniczej, ale dzięki bratu wyjeżdzał często za granicę i kto wie, jakie miał kontakty. Rogata Owca Abwehra, I sekretarz, teść, jego brat, archeologia, cielec, czarna wołga Majorowi zakręciło sie w głowie, poczuł ból za mostkiem i padł jak długi na podłogę.
Po godzinie leżał już w szpitalu, ale bez świadomości. Majora Andrzejewskiego nie ma i nie bedzie piskliwym głosikiem oznajmiła przez telefon sekretarka momendanta Sabina Brzakała. Miał zawał. Alicja tymczasem została zawieziona na komendę i przesłuchana, co niewiele wniosło do sprawy, ale mogła wreszcie udać sie do domu.
Była zdruzgotana. Hana Bolała ją głowa i poza tym, że była zdruzgotana, niewiele ją to wszystko obchodziło. Zniknęła cielęcina i to był prawdziwy problem. Rogata Owca Anna miała jej odstapić kawałek, jak zwykle przed szabasem. A teraz ani Anny, ani jedzenia. Alicję na samą myśl, że będzie musiała przyrządzic okonia, przeszedł dreszcz.
Nie ważne, że śmierdziała później jak jasna cholera, ale jej kolega ze studiów uwielbiał laski z dużym biustema ona uwielbiała tego Bazyla i skrycie o nim marzyła. Rogata Owca Alicja usiadła w fotelu i zasnęła. Dzwiek dzwonka i pukanie w rytm Eine kleine Nachtmusik wyrwały ją z drzemki. Tak zawsze pukała Anna. Podeszła do drzwi ostrożnie i spojrzała przez judasza.
Po drugiej stronie drzwi stała Anna. Co żeby tu robisz? Nie zabrali Cię? Dokad miał mnie zabierać? Co się tu wyprawia? Dlaczego masz wyciągnął oczy? Byłas w domu? Jeszcze nie. To nie wiesz, że szuka cie cała kieszeni milicja, że Agate ktos u was w domu napadł i cos zabrał, no cielęcina tez zniknęła. Andrzejewski był przytomny, ale wyglądał dość kiepsko.
Gosposia przywarła do noszy całym swoim cielskiem i na cały głos zakrzyknęła: -Majorze, czy w domu była krowa?!!! Major poczuł, że zaraz zaliczy zejście, krew odpłynęła mu ponownie aż do czubków palców i chyba pan upadł, gdyby nie leżał. Skad ta baba się domyśliła??? A skąd w mieście krowa?
Takie bydle o dwóch łbach. Qrfa, jak mnie boli łeb- niemal jednym tchem wyrzuciła z siebie Agata Rogata Owca "Ich steh mit einem Fuß im Grabe " przebiegło mu przez myśl zanim film mu sie znów urwał. Hana I szlus! Zamroczona skierowała swój wzrok na blat, ale z podłogi nie widziała nic. Wstała i tak jak przypuszczała- cielca nie było!
Rogata Owca Po jakiego grzyba wyciagałam tego cielca ze skrytki? Może i dobrze, że zniknął, bo by wiedzieli, że myszkuje po mieszkaniu pod ich nieobecność. Agata weszła do kuchni i podniosła swój żakiet leżacy na podłodze. W kieszeni miała parę groszy. Postanowiła pójść na jednego głębszego idąc po jaja na Józefa Nie zaszła daleko.
Na klatce schodowej dostała ktoś zepchnął ją ze schodów. Lekarz stwierdził zgon. Pęknięcie podstawy czaszki stało potem w post mortem. Ja to mam dziś popieprzony dzień- zagaił zmiętolonym głosem major. A to ciekawe, bo ja po dyżurze w pogotowiu mam dzisiaj tutaj nockę, a jestem ledwo żywy, bo własnie wróciłem ze zgłoszenia do wypadku, ale moja pomoc polegała tylko na tym, że zrobiłem wstępne oględziny zwłok z Waryńskiego.
Jakaś starsza baba postanowiła rozwalić potylicą kamienną posadzkę. A pod którym numerem? Mieszka tam pan? Andrzejewiczowi zawirował sufit przed oczami.
Ulubione jedzenie pana Kleksa
To nie może być zbieg okoliczności, to nie może być zbieg okoliczności- ta myśl powodowała, żr zrobiło mu się znów duszno. Jeszcze jedna taka wiadomość i zejdę, ku uciesze kliki! Pod 23 numerem- poprawił się lekarz. Pan czego to wszystko ma mnie doprowadzić? Zaginięcie pani Anny, zniknięcie obrazu, a może jakiejść mapy ze ściany i cielec, którego ukradł z domu, naprawić który miał skierowaną do niego jakąś tajemniczą wiadomość- Anna, PEWEX i dzisiejszą datę.
Teraz śmierć gosposi, jedynego swiadka. Muszę się stąd wydostać, ale jak to zrobić- intensywnie myślał ten niby w sile wieku mężczyzna, któremu dzisiejszy splot zdarzeń niemal zniszczył serce. Był pewien, że to gosposia, bo widział z jaką miną wybiegła hallu Izby Przyjęć.
Co teraz, co teraz? Jak stąd wyjść? Przecież mam na sobie szpitalną koszulę z rozcięciem z tyłu i całą dupą na wierzchu. Te koszule to jakiś dziwny wymysł, rozumiem, ze w psychiatryku, ale tutaj? Postanowił przywołać salową i za drobną łapóweczkę odzyskać wyciągnął ciuchy. Nie martwił się stanem zdrowia. Trudno, najwyżej szlag mnie trafi, i tak nie mam po co żyć, odkąd była żona z tym bydlakiem Maliniakiem obnosi się pod rękę, ba, nawet przychodzi na komendę, co powoduje złośliwe szepty kolegów.
Sam przed sobą nie chciał się przyznać, że jego myśli zawładneła przepowiednia Cyganki i tego bogactwa. Rogata Owca Dwugłowy cielec z hebanowego drewna spoczywał natomiast niewidoczny dla nikogo pod szafą z aktami w gabinecie komendanta komendy wojewódzkiej. Nie było wielkich szans na jego rychłe odnalezienie, bowiem sprzatająca gabinety Felicja Zapotoczna nie była pedantką, a kieszeni komendant nie przejmował się kurzem ani brudną podłogą.
Miał ważniejsze sprawy na głowie. U zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej ds. Służby Milicji, w biurze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego na tajnej naradzie podjeto decyzję o odesłaniu Andrzejewskiego w stan spoczynku z powodów zdrowotnych. Hana Tymczasem major Andrzejewski biegł przez Planty w stroju nieco niekompletnym.
Salowa okazała się nieprzekupna, znalazł więc w dyżurce jakieś białe, lekarskie spodnie. Biegł przez Planty, a za nim powieiwała szpitalna koszula w niebieskie ciapki. Gdyby mógł go teraz zobaczyć komendant, mógłby zwątpić w swoje zdrowe zmysły. Zdyszany, przysiadł na moment na jakiejś ławce.
Starszy pan na spacerze z psem, zaniepokojony jego wyglądem zapytał z troską, czy nie potrzebuje pomocy? Odejdź pan - wydyszał major. To nic, mam zawał, zaraz mi przejdzie. Musi natychmiast zabrac dowód własnego przestępstwa w domu Hana Odsapnął chwilę i pognał dalej. Miał wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mu z piersi i pogna na Waryńskiego bez niego.
Wypadł za krzaków na Plantach na wysokości numeru 23 i stanął jak wryty. Pod bramą stała milicyjna warszawa z kogutem na dachu. Niedbale oparci o drzwi stali komendant i jego zastępca. Anna otrzepywała swoją elegancką bluzkę z resztek liści i trawy, skutków wylądowania w jakimś rowie nad Wisłą. Ponoć właśnie na nim zostałam poczęta w Wigilię roku, gdy ojciec z dziadkiem i jego bratem wrócili z Niemiec do domu.
Co ty mi tu o dywanie gadasz?!!! Mów co się stało! Hana Hana Przecież o mało w nim nie umarłaś, więc o co ci chodzi, tramwaj się Alicja! To powinno ci wystarczyć. Do rzeczy! Rogata Owca Anna z Alicja siedziały po ciemku. Nie wiedziały co wydarzyło sie w kamienicy przy Żeby, że Agata leży w prosektorium, major Andrzejewski po zawale uciekł ze szpitala i biega po Plantach w szpitalnym odzieniu, cielęcinę duszoną z warzywami pałaszują Lichoccy spod dwójki, a komendant główny Milicji Obywatelskiej uczestniczy w naradzie w gabinecie Kleks sekretarza KC PZPR, a przedmiotem narady jest odzyskanie tajnych dokumentów na temat akcji o kryptonimie Anna, prowadzonej przez agenta o pseudonimie PEwex, ktore zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach z sejfu w piwnicach Komendy Głównej.
Obawiam się, że nie tylko dywan utraciłam. Zresztą po dywan mogę jeszcze wrócić nad Wisłe, chociaż obawiam się, czy siedzący tam żule go nie zabiorą, bo patrzyli na niego głodnym wzrokiem. Czy powiesz mi wreszcie co się stało? Byłam w domu, kąpałam się w wannie, gdy nagle jakiś zamaskowany facet otworzył drzwi łazienki i psiknąl mi w twarz jakimś gazem.
Niemal się nie udusiłam! Wyskoczyłam naga z wody, wyobrażasz sobie co za wstyd? Ja naga i jakiś zbir! Mika Oj tam, naga czy ubrana, przecież nie masz się czego wstydzić! Myślisz, że zbiry to się jakimiś prawami kierują?? Miał cię porwać to i porwał, a że saute, to już trudno, tak wyszło!
Nie zgwałcił cię? Myslisz, że zbir gołej baby nie widział? Chociaż po prawdzie, to Czartoryskiej może i nie - zamyśliła się Alicja. Och nic, nic- przyjaciółka poczerwieniała - A tak właściwie, to dlaczego ty tak cuchniesz, Alicjo? I czemu masz taki tłuste plamy na bluzce, coś ci się wylało na biust?? Dziewczyny udały się w kierunku domu Anny, jednak niedaleko bramy wejściowej zobaczyły coś zadziwiajacego.
Przystojny, około 40 letni mężczyzna, ubrany w białe, jakby szpitalne spodnie i koszulę z rozcięciem na plecach, ewidentnie ukrywał się przed kimś - kucał raz za jednym raz za drugim samochodem wyzierając co chwilę zza nich. Gdy podeszły bliżej ich oczom ukazał się milicyjny samochód i kilku funkcjonariuszy stojących obok.
Hana Hana Mężczyzna w dziwacznym odzieniu dawał im jakieś rozpaczliwe znaki. Alicja nie rozpoznała w nim majora - wszak w mundurze wyglądał całkiem inaczej. Ani chybi jakiś czubek - Annę ten widok nieco przestraszył po ostatnich przejściach. Ruchem kieruje, czy jak?
W końcu były na tyle blisko, że usłyszały jego ciche syknięcie.
Brzechwa Jan - Akademia Pana
Pani Anno, skąd pani się tu wzięła? Dlaczego pani gosposia, która nie żyje, powiedziała, że ktoś panią zabrał? Jak to nie żyje? Zamordowali ją? Dobrze, ze upadając głową upadła na kolana majora, ale i tak hałas wzbudził zaniepokojenie pilnujących wejścia do domu milicjantów. Alicja zaczęła lekko poklepywać po policzkach koleżankę- Anka, Anka, na miłość boską, ocuć się!
Anna otworzyła powieki, ale wolałaby ich nie otwierać i uważać, że ta cała dzisiejsza historia to tylko sen. Andrzejewski obmyślał w myślach planjak pozbyć się milicji. Kto panią porwał i gdzie? Jak się pani uwolniła. Dlaczego nie żyje? Czy to był wypadek, czy ktoś jej w tym pomógł, tego nie wiem.
Ponoć miała dość zmasakrowaną tę głowę, jakby uderzona była różnymi narzędziami. Więcj dowiem się z Zakładu Medycyny Sądowej, ale nie teraz i nie w tych ciuchach. Zaiste, pomyslała Anna. W takim przyodziewku sam mógłbyś trafić do prosektorium. Hana Major Andrzejewski snuł w głowie gorączkowe śledztwo.
Dlaczego Agata? Dlaczego zginęła? Za pięć kilo cielęciny? Wprawdzie historia zna takie przypadki, ale jednak Musiała coś wiedzieć! Na dnie jednak leŜał mały złoty gwizdek i nic więcej. Zastaliśmy go w otoczeniu uczniów, gdyŜ wszyscy juŜ wrócili ze swych poszukiwań. Nagle obudziło mnie silne uderzenie w plecy.
Mur zbudowany był z niebieskiego matowego szkła. Po krótkim wahaniu zapukałem. Czy się domyślasz, gdzie jesteś? Przyzwyczaisz się szybko do nowego otoczenia. Czy i ty się wybierasz do ludzkiego raju? Nazywam się Lord. Nieraz teŜ zastanawiałem się nad tym, dlaczego w niektórych miejscach wiszą tabliczki z napisem: Zły pies.
Oprowadzę cię po naszym rajskim mieście. Plac był po prostu wspaniały. Reks utorował mi drogę do pomnika. Czekolady nam nie brak, jesteśmy przecieŜ w raju. Zapraszam cię do mnie na szklankę mleka. A ta para jamników to Sambo i Bimbo. Wchodzimy teraz w ulicę Dręczycieli. Zobaczysz coś ciekawego. Były tak smaczne, Ŝe nie mogłem się od nich oderwać.
Budowa nowego pomnika zabiera tyleŜ godzin, co jego zjedzenie. Trzydzieści pomników stanowi miesiąc. Aga, ak! Jak się cieszę, Ŝe cię znowu widzę! Co za szczęście! Mateusz leciał nade mną, wesoło pogwizdując. Nigdy dotąd nie widywałem takiego najścia much. Dosyć mam juŜ wyczekiwania i obietnic.
W ogóle stracił humor od czasu owej kłótni z Filipem. Po prostu uwziął się na mnie. Czy widzisz, co się stało?
Dosłownie maleję z dnia na dzień. Fatalne to wszystko, fatalne! Nie opowiadaj tego nikomu, bo stracę do ciebie zaufanie. Ale nie miałem przecieŜ innego wyjścia. Aha, prawda! Chciałeś abym ci oddał kluczyk Aga, onik! No, coś podobnego! Zapowiadała się straszliwa burza. Wiezie śniegu cały wóz! Sen o siedmiu szklankach No, no!
Anastazy otworzył bramę i wpuścił niezwykłych nocnych gości. Anatolu, przedstaw się kolegom, bądź dobrze wychowany! A to jest mój młodszy brat Alojzy. Panowie pozwolą za mną. Byli widać bardzo zmęczeni, gdyŜ Alojzy natychmiast usnął i kiwał się na kieszeni jak chińska figurynka. Siedział na dnie szklanki i spał. Idiotyczny, głupi sen!
Filip moŜe połoŜyć się w moim gabinecie na otomanie. To zbyteczne! Alojzy bardzo nie lubi, Ŝeby go budzić. Nazywam się Anatol Pan, a to mój młodszy brat. Wskazał przy tym na Alojzego, który przez cały czas nawet nie drgnął. Muszę go nauczyć czuć, myśleć i mówić. Spróbuję, moŜe mi się uda. Zacznij od nóg, a ja zajmę się przez ten czas płucami i sercem.
Nazywam się A-loj-zy Ku-ku-ryk. Czy mogę na was liczyć? Jest to sekret Filipa, który go skonstruował. Tak sobie postanowiłem. Długo będziecie mnie pamiętali. Park zaludnił się mnóstwem najrozmaitszych postaci, jakie dzisiaj moŜna oglądać tylko w teatrze lub w kinie. Kieszenie wydawały się być bez dna i skrywały ogromną ilość głównie magicznych przedmiotów.
Wieczorem dyrektor opróżniał wszystkie kieszenie. Pan kleks miał bujną czuprynę mieniącą się kolorami tęczyczarną brodę i wielki ruchliwy nos, nosił binokle. Odpowiedz poprawna: a. Odpowiedz poprawna: c. Odpowiedz poprawna: d. Najstarsza zamknęła go w klatce i podarowała infantce na imieniny. Po kilku tygodniach znudził się królewnie, która oddała go służącej, a ta sprzedała go wędrownemu handlarzowi.
Wreszcie na targu ptaków w Salamance kupił go Ambroży Kleks. Osobliwości pana Kleksa Historia Mateusza wzruszyła Adasia. Chłopiec postanowił zrobić wszystko, aby odszukać zagubiony guzik i pomóc księciu odzyskać ludzką postać. Od tej chwili zbierał wszystkie guziki, a przebywając poza Akademią niepostrzeżenie odcinał guziki od palt i żakietów napotykanych ludzi.
Po jakimś czasie zgromadził siedemdziesiąt osiem tuzinów guzików, lecz żaden nie pasował do cudownej czapeczki doktora Paj-Chi-Wo. Dziwiło go jednak, że pan Kleks nie zainteresował się sprawą Mateusza. Adaś głęboko żeby, że mężczyzna potrafi wszystko i z łatwością odnalazłby zgubę. Pewnego dnia podczas lekcji rozmyślał o sprawie Mateusza.
Pan Kleks, który zauważył jego myśli, pogroził mu palcem i wyjaśnił, że nie jest czarownikiem, lecz po prostu lubi wynalazki i trochę zna się na bajkach. Potem dodał, że nigdy nie wtrąca się do cudzych spraw. Wszyscy uczniowie kochali i szanowali pana Kleksa, ponieważ nigdy się na nich nie gniewał i był bardzo dobrym człowiekiem.
Pewnego razu pan Kleks spotkał Adasia w parku i z uśmiechem powiedział, że chłopiec uważa, że ma on ze sto lat, a w rzeczywistości jest o kleks lat młodszy od niego. Słowa mężczyzny zaintrygowały malca. Dopiero Mateusz wyjaśnił mu, że na drugim piętrze stoją na parapecie dwa łóżeczka, nie większe od pudełka cygar i to właśnie w nich sypiają on i pan Kleks.
Okazało się, że o północy pan Kleks zaczynał zmniejszać się, tracił włosy i brodę i kładł się do maleńkiego łóżka. Po przebudzeniu wkładał sobie do ucha pompkę powiększającą i po chwili był normalnej wielkości. Następnie łykał kilka pigułek na porost włosów, dzięki którym odzyskiwał swoją zwykłą postać.
Zrozpaczony król poprosił go, aby uratował jego jedynego syna, obiecując, że w zamian otrzyma ogromne bogactwa. Medyk nie chciał jednak klejnotów i zbliżył się do chorego. Obejrzał ranę i przyłożył do niej usta. W ciągu paru sekund Mateusz poczuł się lepiej. Po pewnym czasie rana zniknęła, a doktor Paj-Chi-Wo ukłonił się, zapewniając, że książę jest zdrowy.
Rodzice chłopca popłakali się ze wzruszenia, dziękując lekarzowi. Medyk poprosił, aby pozostawili go samego z chłopcem. Kiedy wszyscy opuścili sypialnię, usiadł obok łoża i powiedział, wyciągnął wie, w jaki sposób książę został ranny. Wyjaśnił, że w nocy Mateusz zastrzelił króla wilków i grozi mu ogromne niebezpieczeństwo, ponieważ wilki będą chciały pomścić śmierć swego władcy.
Podarował mu cudowną czapkę bogdychanów, prosząc, aby nigdy nie rozstawał się z nią. W chwili zagrożenia miał ją założyć i wówczas będzie mógł zamienić się w każdą istotę, o jakiej pomyśli. Potem wystarczyło pociągnąć za guzik, dzięki czemu mógł odzyskać swój ludzki kształt. Mateusz podziękował doktorowi za prezent, a mężczyzna wyszedł z pokoju i bez pożegnania zniknął z pałacu.
Książę wziął się za naukę, tracąc zupełnie zamiłowanie do polowań. Myśl, że zabił króla wilków niepokoiła go przez cały czas. Mijały kolejne naprawić, a on wciąż nie potrafił o tym zapomnieć. Nigdy też nie rozstawał się z magiczną czapeczką. Tymczasem w kraju miały miejsce dziwne zdarzenia. Olbrzymie stada wilków napadały na wsie i miasta, porywając ludzi i kradnąc żywność.
Od południa kraju ku tramwaj zmierzały setki tysięcy wilków, pustosząc mijane osady. Stopniowo zaczął szerzyć się głód, a lud oskarżał ministrów i władcę o nieudolność. Nikt nie potrafił zaradzić nieszczęściu.
Alojzy Akademia pana Kleksa
Pewnego dnia wataha bestii dotarła do stolicy i wilki wtargnęły do pałacu. Mateusz miał wówczas czternaście latbył silny i odważny. Chwycił strzelbę i stanął u wejścia do sali tronowej, mierząc do nacierających zwierząt. Nagle jeden z halabardników chwycił go za rękę i ryknął, aby dał im wolną drogę.
Przerażony książę zemdlał, a kiedy odzyskał przytomność jego rodzice nie żyli. W pałacu grasowały wilki. Mateusz usiłował wezwać pomoc, lecz z jego ust wydobywało się jedynie końcówki wyrazów. Powiększająca pompka pana Kleksa była magiczna. Kiedy mężczyzna przykładał ją do jakiegoś przedmiotu, ten natychmiast zaczynał powiększać się.
Dzięki pompce na obiad dla wszystkich uczniów wystarczał kawałek mięsa wielkości dłoni, który po upieczeniu rozrastał się do rozmiarów dużej pieczeni. Na pierwsze śniadanie pan Kleks zjadał kilka szklanych kulekktóre popijał zielonym płynem. Płyn ten przywracał mu pamięć, ponieważ podczas snu pan Kleks zapominał o wszystkim, co się wydarzyło.
Pewnego dnia, gdy zabrakło zielonego płynu, mężczyzna biegał po Akademii nie poznając swoich uczniów i Mateusz musiał przelecieć nad murem, aby pożyczyć napój od trzech wesołych krasnoludków. Po posiłku pan Kleks ubierał się i przytwierdzał do twarzy piegi. Następnie zjawiał się w klasie, zasiadając w swoim fotelu bądź w powietrzu.
Kieszenie jego kamizelki zdawały się nie mieć dna i mieściły się w nich różne osobliwości pana Kleksa. Mógł do nich schować wszystko, co tylko chciał, a kiedy przed snem wyciągał z nich wszystkie przedmioty, z trudem mieściły się w jednym pokoju. W jednej z piwnic pan Kleks przechowywał różnokolorowe baloniki z przytwierdzonymi do nich małymi koszyczkami.
Adaś dopiero po jakimś czasie dowiedział się do czego służą.