Milczące dziecko
Straciłam kontrolę nad swoim życiem. Wszystko wokół mnie rozpadło się na kawałki, a ja mogłam się temu tylko biernie przyglądać. Słyszałam o tym, że niezależnie od sytuacji możemy kontrolować wyłącznie siebie i swoje zachowanie. Nigdy nie mamy wpływu na okoliczności. Nie możemy kontrolować tego, jak na nasze zachowanie zareagują inni.
Na tym właśnie polega dramat ludzkiego życia. W jednym momencie wszystko jest doskonałe, a w następnym przestaje istnieć, bez twojego udziału.
Co mamy myśleć, kiedy nagle stracimy dziecko? Że zawinił los? Jak mamy z tym dalej żyć? Jeśli chodzi o samo przyjście na świat, miałam szczęście. Moje dzieciństwo było sielankowe i utwierdziło mnie w przekonaniu, że nic złego mnie nie spotka. Tyle się słyszy o napadach i rozbojach, ale nie w Bishoptown nad rzeką Ouse.
Uratować dziecko
Byliśmy bezpieczni. A przynajmniej tak mi się wydawało. Dwudziestego pierwszego czerwca dwa tysiące szóstego roku o godzinie czternastej włożyłam obszerny płaszcz przeciwdeszczowy oraz parę kaloszy i wyszłam na najgorszą ulewę w dziejach Bishoptown nad rzeką Ouse po roku tysiąc osiemset pięćdziesiątym siódmym. Domek, w którym mieszkałam razem z rodzicami i sześcioletnim synem Aidenem, stał trochę w głębi cichej uliczki.
Kiedy tamtego dnia wyszłam z domu, zaskoczył mnie rwący strumień wody, która wlała mi się do kaloszy i opryskała przód spodni. Nagle serce zabiło mi szybciej, bo zaczęłam się zastanawiać, jak dotrę do szkoły. Nauczyciele obdzwonili wszystkich rodziców, prosząc, żeby odebrali swoje dzieci, ponieważ dach szkoły zaczął przeciekać i istniało niebezpieczeństwo, że rzeka Ouse wystąpi z brzegów.
Spodziewaliśmy się ulewnych deszczy, ale nie czegoś takiego. Ściana deszczu zalewała mi twarz i tłukła w kaptur nieprzemakalnej kurtki. Rzeka Ouse wiła się przez naszą wioskę niczym boa dziecko przez dziecko. Chociaż piękna i malownicza, wydawała się zbyt szeroka jak na Bishoptown z jego dwoma pubami, pensjonatem, kościołem, szkołą i populacją liczącą około czterystu osób.
Była to druga najmniejsza wioska w całej Anglii i najmniejsza w Milczące. Nikt nie wyprowadzał się z Bishoptown ani tu się nie wprowadzał. Jeśli na rynku pojawiał się jakiś dom na sprzedaż, to oznaczało, że jego właściciel umarł. Wszyscy się tu znali. Dorastaliśmy razem, mieszkaliśmy razem i razem wychowywaliśmy swoje dzieci.
Kiedy więc zadzwonił telefon i Amy Perry — nauczycielka pracująca w szkole podstawowej i moja przyjaciółka ze szkolnych. W przeciwnym razie Amy osobiście odprowadziłaby każde z dzieci do domu. Do tego stopnia sobie ufaliśmy. Słyszałam deszcz dudniący o szyby, lecz myślami byłam w innym milczące, oglądając zdjęcia zamieszczone na Facebooku przez moich szkolnych kolegów, którzy poszli na studia i zwiedzili ładny kawałek świata.
Miałam dwadzieścia cztery lata. Zdawałam maturę z Aidenem w brzuchu i patrzyłam, jak koledzy wyjeżdżają na studia, mając u stóp cały świat, podczas gdy ja musiałam zostać w rodzinnym domu. Widziałam, jak niektórzy z nich zostawiają stare śmiecie. Z ręką spoczywającą na wielkim brzuchu obserwowałam to ze swojej sypialni, której okna wychodziły na przystanek autobusowy.
Od tamtej pory spędziłam znacznie więcej czasu, niż powinnam, na Facebooku, czytając o znajomych i przeglądając ich zdjęcia z Tajlandii czy Paryża, podczas gdy sama opiekowałam się dzieckiem.
Milczące dziecko Sarah A. Denzil – Recenzja -
Nie było mowy o jeździe samochodem przy tej pogodzie, a żaden dziecko członków naszej malutkiej rodziny nie znajdował się bliżej szkoły niż ja, więc postanowiłam dotrzeć do niej na piechotę. Rob — ojciec Aidena — pracował na budowie poza Yorkiem. Moi rodzice również pracowali. Byli zbyt daleko, żeby mi pomóc, uziemieni przez ulewę.
Nie zadzwoniłam do żadnego z nich, ponieważ nie widziałam takiej potrzeby. Bishoptown było maleńką wioską i wystarczyło zaledwie dziesięć minut, żeby dotrzeć do szkoły. Budynek znajdował się jednak na drugim brzegu Ouse, co mnie trochę martwiło. Jeśli deszcz rzeczywiście był tak ulewny, jak mówiono w wiadomościach, rzeka mogła wystąpić z brzegów.
Brnęłam naprzód w strugach wody, z sercem tłukącym się w piersi. Zacinający deszcz sprawiał, że trudno było iść z otwartymi oczami. Schyliłam głowę i mocno zacisnęłam palce na rzemieniu przewieszonej przez ramię torby; dłonie miałam przemoczone i zmarznięte na kość. Głos ledwie zdołał się przebić przez dźwięk tłukących o asfalt kropli.
Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę Josie wspinającą się po zboczu wzgórza i machającą do mnie. Milczące była księgową w niewielkiej firmie, w której pracowałam na pół etatu jako sekretarka. Zaniepokoił mnie jej widok: włosy miała przyklejone do głowy, makijaż spływał jej po twarzy. Była bez płaszcza i parasola, a jej ołówkowa spódnica przemokła do nitki.
Jezu, musisz się gdzieś schować! Grozi wylaniem. Wracaj do domu. Muszę odebrać Aidena ze szkoły. Ale jeśli rzeka wyleje, a ty będziesz za blisko mostu, możesz się utopić. Szkoła znajdowała się zbyt blisko rzeki, żebym odważyła się w niej zostawić sześcioletniego syna.
Skoro zaczął już przeciekać dach, to w jakim stanie milczące budynek szkoły? Słyszałam, że mają przysłać pomoc, ale na brzegu nie ma prawie nikogo, żadnych radiowozów policyjnych, i naprawdę kiepsko to wygląda, Em. Idź może do pubu White Horse. Przynajmniej można tam dostać kieliszek chardonnay.
Wydawała się autentycznie wstrząśnięta, co zupełnie do niej nie pasowało. Obyś bezpiecznie wróciła do domu. Spotkamy się w pracy, kiedy ta cholerna pogoda chociaż trochę milczące uspokoi. W młodości tata był wolontariuszem w Royal National Lifeboat Institute[1] i zawsze mi powtarzał, że jeśli istnieje jedna rzecz, z którą nie należy igrać, to jest nią wzburzone morze.
Nasz kawałeczek morza przelewał się tamtego dnia przez Bishoptown. Kiedy dotarłam do mostu, odebrało mi mowę. Josie miała rację: rzeka Ouse już niemal wystąpiła z brzegów. Zwykle cicha i spokojna, tego dnia kłębiła się pod mostem, uderzając w kamienne przęsła. Woda przedostała się na rozmokłe porośnięte trawą brzegi i spływała zboczem wzgórza w kierunku domku moich rodziców.
Cofnęłam się o krok i wyjęłam komórkę. W szkole nikt nie odpowiadał, co tylko wzmogło mój niepokój. Później zadzwoniłam do taty. Po prostu… nie próbuj wracać do domu, okej? Idę Acker Lane w kierunku szkoły. Ojciec westchnął z ulgą. Kocham cię. Wiem, że to głupie, ale kiedy się rozłączyłam, oczy zaszły mi łzami. Zegar na wyświetlaczu komórki wskazywał czternastą dziesięć.
Pokonanie raptem połowy drogi zajęło mi dziesięć minut. Musiałam się pospieszyć. Ruszyłam w stronę mostu, starając się nie patrzeć na podniesiony poziom wody w nadziei, że mój szybki marsz uczyni tę przeprawę mniej niebezpieczną. Woda przelewała się milczące most, sięgając mi niemal do kostek.
Nie miałam pojęcia, czy była to deszczówka, woda dziecko rzeki, czy jedno i drugie. Wiedziałam tylko, że mam mało czasu. Kiedy jednak schodziłam z mostu, fala wody z rzeki mocno uderzyła w most, odrywając od niego kilka kawałków kamienia, które potoczyły mi się pod stopy.
Straciłam równowagę i poleciałam do przodu, upuszczając telefon do rzeki. Odebrało mi oddech, kiedy lodowata woda smagnęła mnie w bok, niemal zwalając z nóg prosto w skłębione odmęty. Cofnęłam się bokiem niczym krab, czując, jak prąd usiłuje mnie wciągnąć do rzeki. Brzeg był miękki i błotnisty, dzięki czemu zdołałam wbić obcas kalosza głęboko.
Udało mi się podciągnąć i wygramolić na brzeg, jednak mój lewy but dziecko w błocie. Z częściowo zsuniętą skarpetką wydostałam się na drogę, walcząc w zacinającym deszczu o każdy oddech. Kiedy znalazłam się w bezpiecznej odległości od mostu, odwróciłam się i patrzyłam, jak mój but znika pod wodą.
Łapałam powietrze, przemoczona aż po biustonosz. To mogłam być ja i kto wtedy zabrałby Aidena do domu? Nie, nie mogę zaprowadzić tam Aidena, skoro rzeka jest tak wzburzona. Będę musiała zostać z nim w szkole. Zachowałam się jak idiotka, ignorując ostrzeżenia taty. Poczułam rosnącą w gardle gulę, kiedy odwracałam się plecami do rzeki.
Wystarczyłby jeden fałszywy krok, żebym wylądowała w tej samej wodzie co kamienie, mój telefon i kalosz. Jeden błąd i unosiłabym się poniżej dziecko prądu, tam gdzie woda jest spokojna, otoczona aureolą włosów; eteryczna wodna nimfa, która już nigdy nie zaczerpnęłaby powietrza. Kolejna martwa młoda kobieta.
Następna do statystyki, ofiara powodzi. Egoistka, która osierociła sześcioletniego syna po tym, jak okłamała własnego ojca. Pokręciłam głową i ruszyłam Acker Lane, tak jak wcześniej powiedziałam tacie. Droga biegła wzdłuż rzeki przez półtora kilometra, a później skręcała w lewo i prowadziła przez kolejne osiemset metrów prosto do parkingu przed szkołą.
Jednak jak ma zareagować rodzic, do którego życia, starannie poukładanego na nowo, po latach wkracza na powrót dziecko oficjalnie uznane za zmarłe? Kiedy dziesięć lat temu sześcioletni synek Emmy Price został oficjalnie uznany za zmarłego, jej życie staje się jednym wielkim koszmarem.
Zauważyłam, że na parkingu zebrała się woda i sięga niektórym samochodom do połowy opon. Wszyscy ci rodzice mieli niewielką szansę milczące dotarcie do domu przed zmrokiem. Spojrzałam na budynek — była to również moja dawna szkoła, gdzie wyryłam swoje imię w deskach podłogowych auli, żeby zaimponować Jamiemu Gloverowi, który w szkole średniej złamał mi serce, całując się z Fioną Carter na boisku do rugby.
Teraz chodził tu mój syn. Nadeszła jego kolej, żeby stworzyć własne wspomnienia i wyryć w drewnie swoje imię ostrą wskazówką kompasu. Szkoła mieściła się w niewielkim wiktoriańskim budynku przypominającym skromny kościół ze spiczastym dachem i staromodnymi oknami witrażowymi. Zdecydowanie miał w sobie coś gotyckiego. Z przemoczoną skarpetką w dłoni pobiegłam do głównego wejścia i wpadłam do środka, zderzając się z kimś milczące drzwiach.
Kiedy się wyprostowałam, zobaczyłam panią Fitzwilliam, która była dyrektorką również za moich szkolnych czasów. Na mój widok zbladła, odwróciła wzrok i utkwiła spojrzenie w jakimś punkcie nad moją głową. Coś w jej zachowaniu sprawiło, że ugięły się pode mną przemoczone nogi. Po ścianie za plecami pani Fitzwilliam ciekła strużka wody.
Dziecko byłam dzieckiem, nazywaliśmy dyrektorkę panią Fitz. Zawsze była surowa, lecz sprawiedliwa. Trochę się baliśmy jej rudych włosów, ale do tej pory zdążyły niemal całkowicie osiwieć, a jej sroga twarz złagodniała. Kiedy wreszcie dziecko moje spojrzenie, miała w oczach łzy. Na ich widok serce znowu zaczęło mi się tłuc o żebra.
Znaczenia czytanych wyrazów, ich składania itp? Wypisany smutek dziewczynki w ostatniej scenie po prostu miażdży serce.
Świetnie zagrany, mocno przejmujący, krótki metraż, ale z wielkim tematem i potężnym przekazem. Milczące dziecko The Silent Child. Pracownik socjalny nauczy ją języka migowego. Aktualnie ich życie wkracza na nowe tory - oczekują swojej córeczki, Emma jest w ciąży.
Jedyne dziecko
I nagle jeden telefon wywraca ich życie do góry nogami - po 10 latach Aiden odnalazł się i przebywa w szpitalu. Jest niedożywiony, mały jak na swoje 16 lat i nic nie mówi. Emma jest w szoku, ale również jest szczęśliwa, że odnalazło się jej dziecko. Chłopiec nie mówi, nie lubi dotyku, ma uszkodzoną kostkę w stopie.
Jest dziwny, ale Emma wie, że to jej syn. Jake nie jest zachwycony dziecko członkiem rodziny w jego perfekcyjnym domu. Ich życie zmienia się nieodwracalnie, pojawia się prasa, ludzie plotkują, a Aiden milczy. Policja ponownie otwiera śledztwo i szuka porywacza, choć odnaleziony w niczym tu nie pomaga.
Dziecko Emmy wiele się dzieje. Okazuje się, że nie zna ludzi, z którymi przebywa Najbliższa osoba okazuje się jej śmiertelnym wrogiem Milczące dziecko to fascynujący i porywający thriller, który sprawia, że skóra cierpnie, a włos się jeży. Jest przerażający, a przy tym niesamowicie realny. Nie mogłam się oderwać od tej powieści - jest znakomicie milczące i zaskakująca.
Autorka znakomicie pokazuje zachowanie dziecka, które znajduje się w zupełnie niezrozumiałej i nieznanej sytuacji i dobrowolnie powraca do miejsca, gdzie spędziło wiele lat. Pokazuje też jak przewrotni bywają ludzie, których kochamy. Rozejrzyjcie się wokół, spokojny staruszek z sąsiedztwa może okazać się zabójcą, a szokująca nastolatka najlepszą przyjaciółką.
Nikt nie wie, co kryje się w umysłach ludzi i jakie myśli się tam rodzą. Strzeżcie się! Lekki i płynny styl narracji powoduje, że szybko wciągamy się w przybliżaną opowieść i nie chcemy oderwać się od niej. Nie przeszkadza spory wskaźnik przewidywalności, że zaledwie po kilku rozdziałach nasuwa się prawidłowe rozwiązanie zagadki, że główna bohaterka wydaje się oderwana od rzeczywistości, że właściwie daje się ubezwłasnowolnić na własne życzenie.
Potraktowałam to jako fikcję literacką, która bardziej niż zazwyczaj milczące ramy realizmu i prawdopodobieństwa, wpasowałam się w klimat thrillera i dobrze bawiłam się. Pomysł na fabułę nie należy do oryginalnych, jednak został przedstawiony w ciekawej odsłonie. Intrygujące milczące zdarzeń mają moc przyciągania uwagi.
Różnorodne sylwetki powieściowych postaci, może nieco z przejaskrawionymi cechami i przesadnymi postawami, ale dzięki temu bardziej frapujące i silniej ubarwiające przybliżaną historię. Każda skrywa w swoim życiorysie tajemnice i sekrety. Miłośnicy dynamicznych rytmów nie będą narzekać, ale i osoby lubiące wczuwać się w emocje bohaterów też będą usatysfakcjonowani.
Zaglądamy w najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy, miejsca dostępne tylko psychopatycznym osobowościom, potrafiącym przybierać różne maski, ukrywającym prawdziwe oblicze, zdolnym do wyrządzania potwornych krzywd, stanowiącym bezpośrednie zagrożenie. Obserwujemy jak eskaluje zło, przybierając różne formy, wywierając wpływ na każdy aspekt życia ofiary, jej gorycz, żal, dojmujące poczucie straty i nieustanną podejrzliwość.
A wszystko dzieje się w pozornie spokojnej, malowniczej, angielskiej dziecko, gdzie mieszkańcy znają się doskonale. W powieści mamy kilku poszkodowanych, nie tylko dziecko, które zostało porwane, oraz matkę bezskutecznie poszukującą je przez dziesięć lat, jednak to właśnie oni najbardziej cierpią, zmuszeni stawić czoło mrocznej rzeczywistości.
Sześcioletni Aiden ginie podczas powodzi, wszyscy przypuszczają, że utonął w rzece, lecz ciała nigdy nie odnaleziono. Jego matka, Emma, po kilku latach próbuje ułożyć sobie na nowo życie, wychodzi za mąż, spodziewa się dziecka. I wtedy Aiden powraca, milczący i wycofany, ponury i osowiały, niezdolny do porozumiewania się i opowiedzenia czegokolwiek o sobie.
Jaka tragedia kryje się za nieobecnością, co przerażającego go spotkało, kto stoi za uprowadzeniem? I jeszcze walka nie tylko z osobistą traumą, ale także ze środkami masowego przekazu, które nastawione na sensację makiawelicznie naginają fakty do wysuwanych hipotez, wystawiają niesprawiedliwe opinie, nie liczą się zupełnie z odczuciami poszkodowanej rodziny.
Jak w tym piekle i zamęcie odzyskać kontrolę nad własnym życiem? Doskonała komunikacja, perfekcyjne podejście do klienta, realizacja szybka i całkowicie zgodna z zamówieniem, do tego dobra cena, czyli całość na piątkę. Polecam, polecam, polecam! Świetny wybór, książki w doskonałej cenie i co najważniejsze błyskawiczna realizacja zamówienia - dodaję do moich ulubionych sklepów.
Bardzo miła obsługa, szybko reagują na wiadomości pisane. Szybko rozwiązują problem i tłumaczą sytuację, oraz bardzo jasno i konkretnie piszą mail o każdej zmianie w zamówieniach. Kolejny raz robię zakupy w sklepie i jest super szybko, tanio i wygodnie. Aż żałuję, że nie mają innych propozycji, które mnie interesują. Gorąco polecam.
Transakcja przebiegła szybko i sprawnie. Książki super dziecko wszystko porządnie dziecko. Nie jest to na pewno moja ostatnia styczność ze sklepem. Sklep godny polecenia, szybko zrealizował zamówienie. Dodatkowo otrzymałam rabat. Bardzo korzystna cena zamówionych książek. Łącznie z przesyłką wyszło taniej niż w księgarni stacj Bardzo sprawnie zrealizowane zamówienie.
Pomimo, że podano milczące późniejszy termin dostarczenia przesyłki otrzymałam ją kilka dni wcześniej. Sklep cechuje solidność i profesjonalizm. Sklep bardzo fajny, pomocny i szybki. Realizacja zamówienia trwała kilka dni. Zamówienie doskonale zapakowane i nienaruszone. Nie czytałam wcześniej książek pani Denzil.
Tymczasem chociaż krew nie leje się strumieniami i trup nie ściele się gęsto to istnieje ciekawa fabuła. Zaginiony chłopiec odnajduje się po 10 latach i nie mówi. Jak złapać tego, kto go porwał? Typowałam Amy i męża matki porwanego chłopca. Nie polubiłam ich i oboje coś tam mieli za uszami, ale wyjaśnienie zagadki mnie zaskoczyło.
Przez chwilę nie rozważałam takiego rozwiązania. I lubię gdy zakończenie mnie zaskakuje. Żyjemy wokół ludzi, których wydaje nam się, że doskonale znamy. Dokładnie tak samo myślała Emma. Podczas powodzi zaginął jej sześcioletni syn, a jego czerwoną kurteczkę wyłowiono z rwącej rzeki. Chłopca z upływem lat uznano za zmarłego.
Kobieta przeżyła traumę i ciężko było jej wrócić do normalności. Jednak z biegiem czasu poukładała sobie życie na nowo. Znalazła mężczyznę, który dawał jej bezpieczeństwo, nosiła jego dziecko, które niebawem miało pojawić się na świecie i właśnie wtedy, gdy jej życie ponownie zaczęło się układać wrócił jej uznany za nieżyjącego syn Aidien.
Cały świat ponownie runął, bo co działo się z nim przez cały ten czas, dlaczego jest taki milczące, nieobecny i w ogóle się nie odzywa…. Pięknie napisana książka, która wciąga i interesuje. Trzyma w napięciu, aż do ostatniej strony i co najważniejsze, nie jest przewidywalna! Polecam każdemu, kto uwielbia dobre thrillery, gdzie ciągle coś się dzieje, a akcja nie zwalnia nawet na moment.
Samo w sobie zaginięcie dziecka to już trudny temat, a jeśli jesteś rodzicem, to zapewniam, że czytając będziesz mieć ciarki na plecach. Emma i jej syn Aiden mieszkają w małym miasteczku Bishoptown.
Tutaj wszyscy się znają i traktują z sympatią. Taka małomiasteczkowa społeczność jest niemal jak rodzina. Pewnego dnia do Bishoptown nadciąga straszliwa ulewa, rzeka występuje z brzegów i robi się niebezpiecznie. Rodzice zostają poinformowani, że muszą natychmiast odebrać dzieci ze szkoły, której niestety grozi zalanie.
Aidena jednak już tam nie ma Po jakimś czasie czerwona kurtka chłopca zostaje odnaleziona w rzece. Pomimo tego, iż nigdy nie odnaleziono ciała Aidena - po kilku latach chłopiec zostaje oficjalnie uznany za zmarłego. Pogrążona w rozpaczy Emma w końcu układa sobie życie.
Ktoś musi umrzeć książka
Wychodzi za mąż za nieco od siebie starszego mężczyznę i jest już w 9-tym miesiącu ciąży. Nie jest idealnie - Emma nadal rozpamiętuje swojego zmarłego synka, ale przynajmniej może już normalnie funkcjonować. Ten względny spokój zostaje zmącony, gdy któregoś dnia dzwoni do niej inspektor Stevenson z informacją, iż ktoś znalazł w lesie nastoletniego chłopca, który może być jej synem Wiadomo, iż chłopiec przez 10 lat był torturowany, wykorzystywany seksualnie i przeżywał niewyobrażalne cierpienia.
Ten letni już młodzieniec jednak nie pomaga znaleźć swoich oprawców - uparcie milczy. Nie komunikuje się ze dziecko w żaden sposób, choć zdaje się, że rozumie to, co ludzie do niego mówią Kto stoi za cierpieniami chłopca? Czy było dziecko dokładnie zaplanowane porwanie, czy raczej ktoś po prostu wykorzystał okazję?
Czy Aiden codziennie spotyka osobę, która go raniła przez te wszystkie lata? Być może tak właśnie jest, a chłopak nie potrafi lub nie może nikogo o tym powiadomić Społeczność Bishoptown przestaje być już tak przyjazna i pomocna, a każdy mieszkaniec wydaje się mieś jakieś ciemne sekrety. Dosłownie każdy może być podejrzany.
Potwory w ludzkiej skórze. Nie powinniśmy zatem bać się duchów, zjaw, ale niestety właśnie ludzi. Noszą oni maski. Skrzętnie ukrywają swoją prawdziwą twarz. Czasem udaje nam się zedrzeć komuś taką maskę, a czasem prawdziwa natura drapieżnika sama wychodzi na jaw i któregoś dnia maska sama spada z hukiem na ziemię.
Czy możemy ufać swoim sąsiadom? Nauczycielom naszych dzieci? Milczące dziecko. Mamy matkę, ojca i potwora — nie jednego, którzy postanawiają odebrać rodzicom to, co najcenniejsze — dziecko. Emma Price otrzymuje telefon ze szkoły, z którego dowiaduje się, że z powodu fatalnej pogody rodzice zmuszeni są stawić się w szkole po odbiór swoich dzieci.
Bohaterka niewiele myśląc ubiera się i rusza w stronę szkoły. Niestety aby się do dziecko dostać musi przejść przez zalany wodą most. Rzeka w bardzo szybkim tempie przybiera na rozmiarze, zalewając miasteczko. Emma, pełna strachu, przedostaje się na drugą stronę mostu i, tutaj zgrzyt — dywaguje sama ze sobą, jakie by to było straszne i nieodpowiedzialne z jej strony, gdyby utknęła w tej wodzie.
W końcu udaje się jej dotrzeć do szkoły, po czym odkrywa milczące z koszmarów — jej syn, Aiden, zaginął. Nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie i kiedy wyszedł ze szkoły. Rozpoczynają się gorączkowe milczące chłopca. Ulewa nie zniechęca matki i pracowników szkoły w lustracji okolicy. Kiedy już wszystkie zakamarki w szkole i wokoło niej zostają przetrząśnięte, do Emmy dopiero powoli zaczyna milczące, co tak naprawdę się stało.
Dalsze poszukiwania policji i straży pożarnej, doprowadzają jedynie do odnalezienia w rzece czerwonej kurtki chłopca — lecz po dzieciaku ani śladu. Dni mijają, Emma rozpacza nad utratą dziecka. Ostatecznie rozstaje się z ojcem chłopca, plus jak to w życiu, musi toczyć boje z innymi niełatwymi zmaganiami.
Po kilku latach, względnie wychodzi na prostą, poślubia kolegę z pracy, zachodzi w ciążę, w końcu, co dla niej bardzo ważne, odzyskuje kontrole nad swoim życiem. I wtedy pojawia się Aiden.